fbpx

To jeden z tych artystów, którego nazwiska nie da się wymówić.

?  Z jego obrazów spoglądają na nas roznegliżowane kobiety o idealnych twarzach i ciałach, pucułowate amorki bawią się z motylami, zmysłowe nimfy droczą się z satyrami, a nadzy muskularni mężczyźni toczą walkę na śmierć i życie. Bohaterem dzisiejszego posta jest jeden z najsłynniejszych przedstawicieli francuskiego akademizmu, William-Adolphe Bouguereau!

Choć odnosił ogromne sukcesy we Francji i całym Starym Kontynencie, od lat 70. XIX wieku malował głównie na zlecenie bogatych amerykańskich przemysłowców – w Stanach Zjednoczonych posiadanie dzieła Bouguereau uchodziło za największy prestiż, a tamtejsza publiczność na równi zachwycała się, jak i oburzała przesyconymi erotyzmem scenami mitologicznymi i pozbawionymi najmniejszej skazy portretami dzieci i kobiet (nie ma jak uprzywilejowany biały typek snujący romantyczne wizje o żyjącym w skrajnej nędzy proletariacie – moja mina kiedy to piszę na zdj. 10). Szczęśliwi posiadacze obrazów Bouguereau obwozili je po całym kraju, pokazując je spragnionym sensacji widzom za opłatą.

W 1890 roku podczas jednej z takich wystaw pewien bardzo religijny mężczyzna chwycił za krzesło i cisnął nim w nagą „Wiosnę” (zdj. 5), nie mogąc znieść, że jego żona i dzieci patrzą na coś tak nieprzyzwoitego. Z początku wydało mi się to zabawne, ale potem przypomniałam sobie, że w 2019 roku dyrektor @nationalmuseuminwarsaw nakazał zdjąć z ekspozycji instalację Natalii LL, bo rzekomo gorszyła zwiedzających (słynna „afera bananowa” ?). Wracając do „Wiosny”, nie została ona wycofana z wystawy – wręcz przeciwnie, od tej pory obraz był eksponowany wraz z owym nieszczęsnym krzesłem, co, jak się domyślacie, tylko zwiększyło zainteresowanie opinii publicznej.

Malarstwo akademickie – w swoim czasie uważane za najszlachetniejszą i najdoskonalszą spośród sztuk wizualnych – zostanie raz na zawsze odrzucone przez artystów przełomu XIX i XX wieku, którzy w jego miejsce ukochają awangardę. Dawny blask akademizmu powróci na chwilę wraz z pierwszymi wielkimi widowiskami Hollywoodu, ale koniec końców klasycystyczne (arcy)dzieła do dziś kojarzą się z kiczem i konformizmem.

Ale chociaż tendencje akademickie odeszły do lamusa, to nie zniknęły seksistowskie, voyeurystyczne wizerunki kobiet, które mają się dobrze i zapewne pozostaną z nami na długo. W XX wieku były wręcz wszechobecne – poza wspomnianym Hollywoodem, weźmy choćby cały nurt surrealizmu – a dziś są na porządku dziennym m.in. w głośnych produkcjach filmowych czy kampaniach reklamowych znanych odzieżowych marek, ale też w postaci Photoshopa czy wszelkiego rodzaju filtrów.

Mimo to, połączenie wirtuozerskiego warsztatu malarskiego z cukierkowym vibem oraz fakt, że mój 2-latek wygląda jak żywcem wyjęty z jednej z tych ultra-kiczowatych scen z aniołkami sprawiają, że nie jestem w stanie oprzeć się urokowi twórczości Bouguereau… a Wy? ???

~ ola