fbpx

Choć nie jest to najsłynniejsze przedstawienie śniadania Édouarda Maneta (na to na trawie też przyjdzie pora!), to jednak nawet stosunkowo zachowawczym „Śniadaniem w pracowni” udało się mu zaktywizować krytyków.

#sztukadośniadania

???

„Śniadanie…” zostało namalowane w Boulogne-sur-Mer, dokąd Manetowie wyjechali na wakacje – przedstawia ono jednak mieszkanie artysty. Postać ukazana na pierwszym planie to 16-letni Léon Koëlla-Leenhoff – syn pianistki Suzanne Leenhoff, żony Édouarda. Plotkarska część Paryża dość szybko doszła do wniosku, że Léon był tak naprawdę nie pasierbem, a biologicznym synem malarza. Czy tak było naprawdę? Spór znawców trwa do dziś. Jedno jest pewne – w „Śniadaniu w pracowni” portret Léona odgrywa centralną rolę, co nie umknęło uwadze towarzystwa.

Przedstawiony na dalszym planie mężczyzna palący fajkę to malarz i kolekcjoner Joseph-Auguste Rousellin, którego Manet namówił do pozowania. Niestety, nie znamy imion ani podającej śniadanie gosposi, ani czarnego kota kulącego się na fotelu z lewej strony (tak, choć na reprodukcjach słabo to widać – ta dziwna kulka z czułkami to kot ?). Sytuacja została wyjęta z życia codziennego, czuć w niej pewną domową intymność. Ówcześni krytycy mówili wręcz, że przedstawiona scena jest zbyt pospolita. Ale czy nie macie wrażenia, że jest w niej coś uroczystego i ponadczasowego?

Doniosła atmosfera przedstawienia to przede wszystkim zasługa kompozycji. Manet umiejętnie operuje statycznymi pionami (wysoka donica z rośliną, stojąca pozycja gosposi, wreszcie Léon – ujęty od kolan w górę, tak, jakby miał zaraz ruszyć w naszą stronę), a elementy martwej natury w postaci podanych do stołu cytryn i ostryg czy leżącej na fotelu zbroi Manet utrzymuje w przekonująco realistycznej konwencji.

⚔️⚔️⚔️

I choć nie ma jasności co do ich interpretacji, rekwizyty te nie są przypadkowe – wiadomo, że Manet pożyczył zbroję od znajomego specjalnie na potrzeby tego obrazu. Ich przemyślany układ kieruje nasze spojrzenie z powrotem ku centrum obrazu – ku hipnotyzującej czerni aksamitnej marynarki. W to samo miejsce spogląda także Rousellin. Przyznam, że marynarka Léona zawsze zatrzymuje i mój wzrok – ciężko mi się od niej oderwać, choć jeszcze nie rozgryzłam, dlaczego tak jest. Henri Matisse mówił o niej, że jest „z czystej czerni i światła”. I coś w tym jest.

A jak tam Wasze dzisiejsze śniadanka? Ostrygi z cytrynkami gotowe? ?

– ania

? + ☕️ = ?

Édouard Manet (1832-1883)
Śniadanie w pracowni
1868
Die Pinakotheken (Neue Pinakothek), Monachium